7 maj 2015

Carrie Bradshaw i listy must have - czyli jak nie budować szafy


Zastanawialiście się kiedyś jak powinna wyglądać idealna szafa? Nie chodzi mi o mebel, a raczej o jego zawartość. Przez większość życia marzyłam o wielkiej garderobie wypełnionej po brzegi. Najlepiej takiej jak u Carrie Bradshaw. Ileż to by dawało możliwości, ile zestawów, a jaka zazdrość wśród koleżanek. Jak dobrze, że zostało to jedynie w sferze fantazji.  Nie wiem jak ja bym ogarnęła ten mały sklepik odzieżowy skoro mam problemy z przeciętnych rozmiarów szafa i to współdzieloną z mężem. Nauczyłam się, że od nadmiaru jednak głowa boli. Szczególnie jak tan nadmiar przy każdej próbie otwarcia szafy wylewa się na biedną głowę. 
Szafę ala Carrie Bradshaw odpuściłam, co nie znaczy że zaniechałam dążenia do jej idealności. Trochę tylko zmieniłam wizję. Jak mniemałam na lepszą oczywiście. Za wzór przyjęłam tym razem listę must have, czyli elementów garderoby jakie każda kobieta mieć powinna. Przyjrzałam się jej krytycznie, a przynajmniej tak mi się wydawało, stwierdzając że to ma sens. Kobietą wszak jestem więc posiadanie ołówkowej spódnicy, czarnej kopertówki i białej koszuli wydawało się być całkiem logiczne. 
W moim przypadku droga od myśli do czynów jest dosyć krótka. Zapewne wynika to z wrodzonego braku cierpliwości i impulsywności. Spisałam potencjalne braki w garderobie, z wizualizowałam sobie mniej więcej czym chce te braki wypełnić i ruszyłam na zakupy. Ta wizualizacja to była najgorsza rzecz jaka mogłam sama sobie zrobić. Napociłam się strasznie przy tych zakupach. Niejednokrotnie opierając się na "prawie idealnych" elementach. Już nikt mi nie wmówi, że zakupy są przyjemne. W bólach i mękach lista must have została skompletowana. Dumna z siebie byłam strasznie. Koniec z dylematem "Nie mam co na siebie włożyć". 
Akurat! 
Jakże płonne były moje nadzieje. 
1. Koszula z super naturalnej bawełny. Mnąca się niemiłosiernie, a ja i żelazo nie mówimy wspólnym językiem. Nawet jak doszło do spotkania to po godzinie koszula wygląda tak, jakby wcale go nie było.
2. Ołówkowa spódnica. Piękna, klasyczna, opinająca i podkreślająca kształty. Tylko jakaś taka niewygodna i mało przydatna w codziennym życiu. W zasadzie to ja wcale nie lubię opinających spódnic. Nic opinającego nie lubię.
3. Czarna kopertówka. Elegancka, skórzana i taka nieporęczna kompletnie. Do pracy nie wezmę bo za mała, na imprezę też niekoniecznie, bo jak to tak ciągle ją trzymać w ręku?  Niewygodnie przecież.

Lista skompletowana, a ja dalej "nie mam się w co ubrać" i do tego jeszcze mniej miejsca w szafie.

Głupia ja! Nie pomyślałam, że z szafą jest podobnie jak z kosmetykami. Idealne dla jednej wcale nie muszą sprawdzać się u kogoś innego. Listy są ok, ale te tworzone subiektywnie. Ubrania mają służyć nam i być zgodne z naszym trybem życie. Mądry Polak po szkodzie. 
Teraz stawiam na własny rozsądek. Bez przepychu, bez ogólnych poradników mówiących co w szafie mieć muszę. Oduczam się impulsywnych zakupów i nie wprowadzam niczego na siłę. Od zawsze byłam basicową dziewczyną i chyba nigdy się to nie zmieni. Wzorzyste tkaniny i wyraziste kolor to nie dla mnie. Mam swoją bazę w której się poruszam. Elementy w których czuję się dobrze i bezpiecznie. Nie raz próbowałam kupić coś kolorowego na wiosnę dla ożywienia garderoby. Na półce wśród szaro-biało-czarnej masy przebijał się różowy element. Piękne ożywienie, szkoda że tylko półki. Jak bardzo bym się nie starała to zakładając delikwenta czułam się przebrana. Zwyczajnie do mnie nie pasował. Zatem po co się zmuszać? 

Mądrzejsza o doświadczenia postanowiłam się tak łatwo nie poddawać z dążeniem do idealnej garderoby. Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że do trzech razy sztuka. 
Trzymajcie kciuki ;) 









foto. M. Wełniak

kapelusz, spodnie - H&M| sweter, t-shirt - CUBUS| torebka - Parfois| tenisówki - SinSay 

19 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą co do list must have ;) Też kiedyś kupiłam ołówkową czarną spódnicę (no bo się przyda) i ani razu nie miałam jej na sobie. Nie mój fason, bo nie lubię stawiać małych kroczków. Fazę na kolory też miałam, w ogóle nie zastanawiając się z czym będę kolorowe wdzianka nosić i czy chociaż jako tako w nich wyglądam. Teraz kieruje się zasadą, żeby moja szafa była całością :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. torba jest przepiękna :) ja w swojej szafe mam mnóstwo ubrań wcale nie jest m łatwej coś wybrać :/

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo podoba mi się ten look.
    SUPER

    OdpowiedzUsuń
  4. ja również marzyłam o takiej szafie, wypełnionej po brzegi, wszystko pięknie ustawione. Co do zawartości szafy to przez długi okres nie myślałam - byle było jak najwięcej. Dopiero od niedawna zaczęłam się głębiej nad tym zastanawiać. Ołówkowa spódnica to zdecydowanie must have! Świetnie wyglądasz :) Bardzo podoba mi się ten sweterek

    OdpowiedzUsuń
  5. ja już od roku próbuję przetransformować zawartość mojej szafy, ale to ciężkie ;d
    U mnie byłyby to - taliowane, dobrze skrojone koszule z długim rękawem odrobinę luźne, ale podkreślające kobiecą sylwetkę, boyfriendy, tregginsy z wysokim stanem do kostek podkreślające sylwetkę, ołówkowe luźne sukienki, spódnice rozkloszowane midi z wysokim stanem, kudłate swetry, zwiewne sukieki, swetry o długości midi, ogromne chusty i szale, slip on, buty sportowe, koturny na lato i botki na słupku na jesień ;d

    Cudowny masz sweter, dla mnie połączenie ze spodniami jest mistrzowskie - sama tak chodzę ubrana ;d

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny sweter i torebka, z wielką chęcią bym Ci to podebrała :)
    Bardzo fajny look ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. niby prosta stylizacja, a rewelacyjna!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo podoba mi się ten zestaw prosty niewymuszony ale ma to coś co lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ,,Bez przepychu, bez ogólnych poradników mówiących co w szafie mieć muszę'' dokładnie! dobre podejście ;) Świetnie wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny sweter i torebka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No to w takim razie trzymam kciuki! Najważniejsze to pozostać w zgodzie z samą sobą. Nawet w tak (wydawałoby się) błahej kwestii, jaką są ubrania. Jedni czują się dobrze w szarościach, inni w pstrokaciźnie, jeszcze innym pisane są pastele. Grunt to rozszyfrować rebus pod tytułem: w czym nie czuję się jak czubek :p Potem jest już z górki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mądre podejście. Ja przez lata kompletowałam wielką szafę i pierdyliardem ubrań - teraz kombinuję jak tu rozsądnie pozbyć się 3/4 jej zawartości. Rzeczy zaczęły mnie przytłaczać...

    OdpowiedzUsuń
  13. super! modnie i luźno!
    pozdrawiam kochana!

    Ola
    FASHIONDOLL.PL

    OdpowiedzUsuń
  14. świetna stylóweczka,uwielbiam szare swetry:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niezły look!
    Zapraszam do mnie kowalskakinga.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że nie sposób skompletować idealną szafę. Zawsze czegoś zabraknie, a cos nas wkurza.
    Za to Twój zestaw jest idealny!!!

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu dotarliście.

Wpadajcie częściej ;)